Witaj w mojej pracowni!

Zawsze marzyłam o własnej pracowni, o pokoju w którym będę mogła bałaganić do woli i nie będę musiała sprzątać nieskończonego obrazu.
Odkąd mieszkamy w domu to marzenie się spełniło. Posiadam jeden pokój na wyłączność i mogę go nazwać pracownią.
Pracuję w domu i to ma swoje plusy i minusy.
Do plusów należy to, że mogę wejść do pracowni na dowolną ilość czasu, nawet na pięć minut i mogę to zrobić w piżamie.
To także troszkę jest minusem. Gdybym miała pracownię do której musiałabym kawałek dojechać, szłabym tam jak do pracy i cały ten czas poświęcała na malowanie.Dodatkowo czasem malowanie przerywają zajęcia domowe 🙂 Jednak zawsze bliżej do lodówki czy ekspresu do kawy 😀

102664155_10216915316179546_977173546306594140_o
103082815_10216915316339550_6183077344281321008_o

Zapraszam w moje progi

Dodam, że to moja bardzo prywatna i osobista przestrzeń. Niewiele osób tu wchodzi.

Zacznijmy od ściany chwały 🙂
Ta ściana jest w mojej pracowni stosunkowo niedługo. Wykonał ją na moje zamówienie mój mąż i sprawdza się idealnie do tego, by wyeksponować moje obrazy. To bardzo motywuje mnie do działania!

Pod ścianą widnieje czarna sofa, która także jest dziełem mojego męża. Została zrobiona całkowicie z recyklingu. Użyliśmy do jej budowy drewna które leżało w garażu od 2 lat oraz poduszek ze starej kanapy.
Jak wiadomo kanapa w pracowni może się łatwo zbrudzić dlatego nie chciałam kupować nowej i bać się robić cokolwiek w jej okolicy. Dzięki tej kanapie nie mam stresu , że chlapnie mi się farbą!

Najważniejszym elementem mojej pracowni jest oczywiście moje biurko. To w zasadzie nie biurko a dwumetrowy wysoki stół przy którym bardzo często maluję na stojąco.
<- kiedy potrzebuję skupiania i maluję coś pełnego detali siadam i maluję tak.. Kiedy jednak maluję pejzaże, maluję na stojąco  i jako podkładu używam papieru   ->

Na moim stole zawsze jest ze mną paleta kolorów farb jakie mam na stanie, kobieca twarz  od Arcydzielnia ( rozpadła się w piecu a ja się nią zaopiekowałam <3) oraz ekologiczny głośnik pasywny.
Głośnik jest jednocześnie uchwytem na telefon, gdyż nie raz zdarzyło się, że wylądował on w farbie!

Bez względu na to w jakiej technice tworzę zanim dzieło opuści moją pracownię jest stemplowane z tyłu i opisywane miesiącem i rokiem wykonania oraz wieńczone moim podpisem!

Bardzo często podczas pracy słucham muzyki. Albo puszczam ją poprzez głośnik pasywny albo najzwyczajniej zakładam moje słuchawki z aktywnym tłumieniem hałasu (które pozwalają mi się skupić tylko na tym co we mnie!)

Pamiętajcie, że najłatwiej o migawki z pracowni na stories Artystycznej Grogi Mlecznej na IG.

Do zobaczenia!



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.