Kolekcja Spiritual od kuchni

Kolekcja spiritual

Kolekcja Spiritual, powstała całkowicie z potrzeby i na potrzeby mojej duszy w tych trudnych czasach.
Zaczęłam ją tworzyć podczas pierwszego lockdownu i tworzyłam podczas całej pandemii. Był to dla mnie trudny czas a sztuka, tworzenie oraz cel jakim była kolekcja dodawały mi nie tylko optymizmu, ale wyznaczały rytm dnia, którego tak bardzo potrzebowałam.
To także wizualizacja tego jak ważna jest dla mnie duchowość. To rezultat wielu wcześniejszych miesięcy mojej pracy nad sobą wewnętrznie bez których nie było nie tylko tej kolekcji ale i żadnej innej. Nie miałam bowiem pewności siebie i siły, by dzielić się swoją twórczością ze światem.
Zatem ta kolekcja to także manifest energetyczny, że jestem wystarczająca. Jestem gotowa na rozwój, ale także, że  teraz w tym momencie jestem taka jak być powinnam. Oto moja dusza i kreatywność są nie na początku, nie na końcu a w trakcie drogi rozwoju.
Nie ma czegoś takiego jak ideał. Nie ma celu ostatecznego do którego dążymy. Życie zarówno te artystyczne jak i te wewnętrzne jest ciągłym rozwojem i ten rozwój nigdy się nie kończy. Bynajmniej nie powinien. Innymi słowy nie ma lepszego momentu, w którym będziesz bardziej gotowy/gotowa niż TERAZ.
I oto cała kolekcja, mój początek choć to nie początek…

praca

Poświęciłam tej kolekcji wiele dni, tygodni a teraz można powiedzieć, że i miesięcy.
Jednak codzienna praca, nieważne jak efektywna, była przyjemnością.
Podczas malowania najczęściej słucham muzyki na słuchawkach. Pozwalają mi się mocniej odciąć od świata zewnętrznego. Czytaj kotów niezadowolonych z bycia po drugiej stronie drzwi oraz psa niezadowolonego z ich niezadowolenia..
Słuchawki z aktywnym tłumieniem hałasu są darem od wszechświata i największym sprzymierzeńcem tej kolekcji.

Prawdziwe życie

Jakkolwiek pięknych zdjęć bym nie zrobiła prawda jest taka, że prace tworzyłam w swojej domowej pracowni podczas lockdownu więc zazwyczaj nie sukienkę miałam na sobie a wygodne domowe ubrania. Szczególnie, że ubrudzić to ja się lubię!

Więc jeśli artystkę wyobrażacie sobie w pięknej zwiewnej sukience, muszę Was zawieść. To nie o mnie.
Świetnie jak mam na sobie fartuch, bo i o nim zapominam.

Światło

Niezwykłe światło w mojej pracowni pokazywałam Wam nieraz. Ono jest częścią tej kolekcji. To magiczne światło wiele razy dodawało mi energii i wiary, że będzie dobrze.

Bo miałam trudne momenty. Momenty kiedy czułam smutek, strach czy bezsens.
Wtedy nie malowałam. Wtedy dawałam sobie odpoczynek.
Nie chcę tworzyć w negatywnych emocjach. One zapisują się w pracy. Głęboko w to wierzę.

Krew , pot i łzy, czyli droga do cosmic hand

Nutka dramatyzmu nie zaszkodzi 🙂 Polała się krew. choć aż tak źle nie było.
Sprawcą mojego bólu było dłuto linorytu, które okazało się ostrzejsze niż myślałam. Dziś posługuję się nimi znacznie lepiej więc nie dochodzi do takich incydentów.

Droga do stworzenia cosmic hand była dłuższa niż przypuszczałam.
Sam linoryt poszedł mi dość sprawnie, poza powyższym incydentem, bólem dłoni i ogólnym zmęczeniem.

Jednak sama metoda odbicia linorytu spędzała mi sen z powiem aż w pewnym momencie porzuciłam ten projekt.
Na szczęście nie na długo. Efekt prób, błędów oraz przeszukiwania internetu w celu znalezienia metody idealnej dla mnie zakończył się sukcesem.

Kartonowy prototyp

Jak mam jakiś pomysł to chcę go zrealizować na już.
Nie będę czekała ani chwili. Tak było z hamsą. Nie czekałam na wykonanie projektu w programie graficznym oraz wycięcie go laserowo w sklejce lub innym materiale, bo ja chciałam już i teraz sprawdzić czy to dobry pomysł.

Pierwsza próba okazała się średnio owocna. Pogubiłam się ewidentnie w jej ozdabianiu. Za drugim razem zastosowałam metodę planu a nie spontanu. I to zadziałało.Na tyle, że przez długi czas ta kartonowa dłoń zdobiła moją ścianę w pracowni.

20200410_125519
20200722_115106

To nie koniec

To dopiero początek. Histrorii z tworzenia tej kolekcji jest sporo. Będę się nimi jeszcze dzielić.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.